ŚWIETY SYLWAN ATOSKI – TĘSKNOTA ZA BOGIEM

Nic nie przeszkadza kochać Boga. Święci Apostołowie kochali Boga naszego Jezusa Chrystusa i świat im nie przeszkadzał, a przecież o świecie pamiętali, modlili się za współbraci i głosili Ewangelię. Ale i pustelników oddalonych od świata Duch Boży uczy modlić się za ludzi i za cały świat.
Wszyscy święci sami nieustannie modlili się i innych wzywali do modlitwy. I każdy mnich modli się za ludzi i za świat cały.
Dzięki mnichom nigdy nie ustaje na ziemi modlitwa, a jest ona potrzebna całemu światu, bo trwa on dzięki modlitwie. Gdy osłabnie modlitwa, świat zginie. Gdy na ziemi zabraknie tych, którzy się modlą, świat umrze. Nadejdą wielkie nieszczęścia, są one już teraz. Świat trwa dzięki modlitwie Świętych …

TĘSKNOTA ZA BOGIEM

Tęskni dusza moja za Bogiem i ze łzami w oczach poszukuje Go. Jakże mi Ciebie nie szukać, skoro Ty mnie odnalazłeś i pozwoliłeś mi poznać Cię mocą Świętego Ducha. Teraz dusza moja płonie miłością ku Tobie.
Władco, Ty widzisz niegodność moją i skruchę, proszę Cię pokornie, daruj mnie grzesznemu łaskę Ducha Twego Świętego i naucz mnie prawdziwej pokory, by nie opuszczał Duch Święty mojej duszy z powodu wyniosłości mojej. Jeśli nie wejrzysz na prośbę moją, będę ubolewał roniąc gorzkie łzy jak Adam po utracie Raju.

*

Bóg bez miary jest miłościw. Dusza moja zna Jego miłość. Jeśli Bóg nie dałby mi przez Ducha Świętego poznać swej miłości, wpadłbym w beznadziejną rozpacz z powodu mnóstwa grzechów moich, ale teraz zawładnął On duszą moją, a ona umiłowała Go i zapomniała o wszystkim co ziemskie.
Zestarzałem się i czekam śmierci. Piszę te prawdy z miłości do ludzi, może choć jedna dusza zbawi się. Serce moje boleje nad całym światem i modlę się i łzy wylewam za cały świat, żeby wszyscy okazali skruchę i poznali Boga; by żyli w miłości i rozkoszowali się wolnością w Bogu.

*

Bojaźń i drżenie napełniają duszę moją, gdy chcę pisać o Bożej miłości. Uboga jest dusza moja i nie ma sił, by opisać miłość Boga. Lęka się dusza, a jednocześnie pragnę napisać kilka słów o miłości Chrystusowej. Duch mój jest zbyt wyczerpany, bym mógł pisać, ale miłość wspiera mnie i przynagla. Jakże bezsilnym stworzeniem jest człowiek. Biada mi. Piszę o miłości Bożej, a sam mało kocham Boga, dlatego smucę się i cierpię jak Adam wygnany z Raju, i płaczę głośno i wołam: Ulituj się Boże, nade mną, upadłbym stworzeniem Twoim. Ileż to razy dawałeś mi łaskę Twoją, a ja nie potrafiłem jej zachować, bowiem wyniosła (hordaja) jest dusza moja. Ale ona zna Ciebie, Stwórcę i Boga. Dlatego szukam Cię płacząc, jak Józef za ojcem swym Jakubem na grobie matki swojej, gdy uprowadzono go w niewolę egipską.

*

Zasługuję na potępienie i już dawno byłbym w piekle, gdyby nie ulitował się nade mną Bóg i Przeczysta Matka Boża. Teraz ze łzami wdzięczności piszę o łaskawym Bogu jak o rodzonym ojcu.
Powiem prawdę przed całym światem: przed Bogiem czuję się skalany grzechami i utraciłbym nadzieję mego zbawienia, gdyby Bóg nie dał mi łaski Świętego Ducha. Teraz Duch Święty poucza mnie i piszę o Bogu bez trudu, bo On zachęca mnie do pisania.
Piszę, bo pociąga mnie ku temu miłość Boża. Siedzę, a dusza moja zajęta jest Bogiem. Żadna obca myśl nie przychodzi i nie Przeszkadza mi pisać o umiłowanym Chrystusie. Kiedy piszę słowo, to następnego jeszcze nie znam, ale rodzi się ono we mnie i zapisuję je. Zdarza się, że gdy skończę pisanie, to przychodzą myśli postronne i niepokoją mój słaby i bezsilny umysł, ale wówczas odwołuję się do łaskawego Boga, a On lituje się nade mną, upadłym stworzeniem swoim. To, o czym piszę, przeżywam od wielu lat. We wszystkich doświadczeniach i próbach towarzyszyła mi łaska Boża i pouczał mnie Bóg, inaczej pochłonąłby mnie nieprzyjaciel – diabeł.

*

Chrystus rozsądnemu łotrowi darował Raj. Tak i każdy pokutujący grzesznik może stać się dziedzicem Raju. Jestem gorszy od zwykłego psa wskutek grzechów moich, ale pokajałem się i poprosiłem Boga o przebaczenie, a On nie tylko wybaczył mi grzechy, ale dał mi Świętego Ducha i dzięki Niemu poznałem Samego Boga.
Boże, Ty jesteś moim Stwórcą Ty oczyściłeś mnie łaską chrztu św. Przyjmujesz pokutę moją, wybaczasz grzechy i pozwalasz przyjmować Najświętsze Ciało i Krew Twoją. Daj mi siłę nieustannie trwać w Tobie. Daruj mi pokutę i skruchę Adama oraz zbawienną pokorę.
Chrystus zszedł na ziemię, by nas wznieść na niebo, gdzie przebywa Przeczysta Matka Jego, św. św. Apostołowie i wszyscy święci.
Tam też znajdą się ci, którzy przezwyciężyli słabości swoje i cierpliwie znieśli nawiedzające ich nieszczęścia. Niczego nieczystego nie ujrzy niebo. Znajdą się tam również małe dzieci, które zachowały nieskalaną łaskę i dary chrztu świętego.

*

Moi bracia, błagam was usilnie: abyście wierzyli w Boga, w istnienie Świętego Ducha, który obecny jest w Cerkwi. A Duch Święty jest Miłością, która napełnia serca prawdziwych sług Chrystusa i wszystkich mieszkańców Nieba, którzy mocą Świętego Ducha widzą i słyszą wszystko, co się dzieje na ziemi, jak i nasze modlitwy.
Cerkwi Prawosławnej dane jest mocą Świętego Ducha poznać tajemnice Boga, dlatego jest ona święta i prawdziwa
– Gdzie jesteś, Światłości moja, gdzieś Ty, Radości moja? Dlaczego porzuciłeś mnie? W udręce jest serce moje, dlaczego skryłeś się przede mną i boleje dusza moja? Kiedy przyszedłeś do duszy mojej, to wypaliłeś grzechy moje, a teraz znów przyszły one do duszy mej, znów przygnębiają mnie grzechy moje i zakrywają Ciebie, jak chmury zasłaniają słońce. Przyjdź i pociesz mnie przybyciem swoim. Widzisz, że dręczy się dusza moja i szukam Cię ze łzami. Gdzie się skryłeś, Boże? Oto jesteś wszędzie, na każdym miejscu, ale dusza moja nie widzi Ciebie i szuka Cię, pełna smutku i boleści.

O MODLITWIE

Kto kocha Boga, ten nieustannie o Nim myśli, a pamięć o Bogu rodzi modlitwę. Zaś modlitwa zachowuje człowieka od grzechu, bowiem umysł zajęty jest Bogiem i w pokorze ducha trwa przed obliczem Boga. Początkującemu jednakże potrzebny jest przewodnik, bowiem na drodze do łaski Świętego Ducha czeka duszę wielka bitwa z mocami nieczystymi. Zaś niedoświadczona dusza nie może zorientować się, kiedy i w jaki sposób zastawia na nią pułapkę nieprzyjaciel.
Kto bez przewodnika duchowego chce się zajmować modlitwą i w pysze swej pomyśli, że może się jej nauczyć z książek religijnych, a nie uda się do starca, ten może być zwiedziony. Pokornemu zaś zawsze Bóg pomaga i jeśli nawet nie odnajdzie on doświadczonego nauczyciela, a chodzi do spowiednika takiego, jaki istnieje, to za pokorę Bóg go ochroni przed złudzeniem.
Kto chce się modlić nieustannie, winien być mądry i wytrwały, o wszystko pytać ojca duchowego. I jeśli nawet nie ma on doświadczenia modlitewnego, nie szkodzi, pytaj go, a za twoją pokorę Bóg się ulituje i oświeci cię. Jeśli zaś pomyślisz, że spowiednik nie zasługuje na zaufanie, wiedz, że przez wyniosłość twoją jesteś bliski upadku.
Bóg dał przykazanie: aby miłować Boga całym sercem, całym umysłem, całą duszą. A jak można kochać Boga bez modlitwy? Dlatego umysł i serce człowiek zawsze winny być otwarte na
modlitwę. Jeśli kogoś kochasz, myślisz o nim nieustannie, chcesz z nim rozmawiać i z nim przebywać.

*

Człowiek nie zawsze znajduje w sobie siłę, by wypełnić Przykazania Chrystusa, dlatego On nas poucza: „Proście, a będzie wam dane”. Jeśli zatem nie prosimy, to niczego nie osiągamy, a tym bardziej łaski Świętego Ducha; a bez niej dusza często popada w zamieszanie, bo nie rozumie woli Bożej.
Modlitwa jest darem Świętego Ducha. Moce nieczyste ze wszystkich sił starają się odwieść człowieka od pamiętania o Bogu i od modlitwy, ukazując mu przeróżne zajęcia lub wywołując burzę myślową.
Niektórzy ludzie w przypadku nurtujących ich wątpliwości nie proszą Boga o oświecenie, a należy modlić się wprost: „Zbawicielu Boże, jestem człowiekiem grzesznym i nie wiem, jak mam postąpić? Ty, O Dobry! Ukaż mi swoją świętą wolę i naucz mnie, jak powinienem postąpić?” I łaskawy Bóg, nie chcąc, by dusza nasza została zwiedziona przez nieczystego, podpowie: co czynić, a czego zaniechać.
Bóg poprzez łaskę Świętego Ducha daje duszy poznać początek, następstwa i doskonałość modlitwy. I wysłuchuje jej przez łaskawość swoją, bo chce pocieszyć duszę jak matka miłująca swe dzieci, by dusza jeszcze bardziej płonęła miłością ku Niemu.

*

Nic nie przeszkadza kochać Boga. Święci Apostołowie kochali Boga naszego Jezusa Chrystusa i świat im nie przeszkadzał, a przecież o świecie pamiętali, modlili się za współbraci i głosili Ewangelię. Ale i pustelników oddalonych od świata Duch Boży uczy modlić się za ludzi i za cały świat.
Wszyscy święci sami nieustannie modlili się i innych wzywali do modlitwy. I każdy mnich modli się za ludzi i za świat cały.
Dzięki mnichom nigdy nie ustaje na ziemi modlitwa, a jest ona potrzebna całemu światu, bo trwa on dzięki modlitwie. Gdy osłabnie modlitwa, świat zginie. Gdy na ziemi zabraknie tych, którzy się modlą, świat umrze. Nadejdą wielkie nieszczęścia, są one już teraz. Świat trwa dzięki modlitwie Świętych.
Szczególnych orędowników za świat cały wybiera Sam Bóg.

*

Na odmawianie modlitw przeznaczone są świątynie, w których nabożeństwa odprawiane są według modlitw wzorcowych zapisanych w specjalnych księgach. Świątyni jednak nie możesz wziąć ze sobą, księgi też nie zawsze masz, a modlitwa wewnętrzna zawsze i wszędzie może być z tobą. W Świątyniach odbywają się cudowne liturgie i mieszka w nich Duch Boży, ale najlepszą, na dodatek niezniszczalną, Bożą Świątynią jest dusza, a kto modli się w duchu, dla tego cały świat stał się świątynią, aczkolwiek stan ten nie wszystkim jest znany.
Wielu modli się ustami, inni lubią modlić się odczytując modlitwy z księgi. Oba sposoby modlitwy są dobre. Bóg przyjmuje takie modlitwy i kocha modlących się ludzi. Ale jeśli ktoś modli się do Boga, a podczas modlitwy myśli o rzeczach postronnych, to takiej modlitwy Bóg nie wysłucha.
Wielu lubi czytać książki i słusznie, ale najwięcej korzyści przynosi modlitwa. Kto czyta książki świeckie albo gazety, skazuje na głód duszę swoją. Dusza jego głoduje, bowiem jej pokarmem jest Bóg. W Nim zawarte jest życie duszy, jej radość i wesele.
Kto pragnie zachować skupienie i czystą modlitwę, ten nie powinien zaśmiecać umysłu nowościami z gazet, nie powinien czytać książek świeckich ani interesować się życiem innych.
Wszystko to wprowadza do umysłu wiele myśli przewrotnych. Kiedy człowiek chce się w tym wszystkim zorientować, to one coraz bardziej zniewalają i dręczą duszę.

*

Kto modli się z przyzwyczajenia, u tego modlitwa jest niezmienna. Kto modli się gorliwie, u tego podczas modlitwy odbywa się walka z kusicielem, walka z samym sobą, z namiętnościami, zmaganie z ludźmi, a we wszystkich zaistniałych próbach należy być mężnym.
Modlitwa odmawiana z przyzwyczajenia, bez większego skupienia, bez skruchy serca za popełnione grzechy, nie jest Bogu miła.
Bóg sam pobudza ludzi ku modlitwie i sam daje niezbędne siły i zapał i za każdą modlitwę nagradza duszę; taka jest miłość Boga ku nam.
Dusza nie ma dość sił, by wciąż modlić się gorliwie, dlatego trzeba dawać jej odpoczynek od trudów modlitwy; można wtedy czytać książki religijne, pisać czy rozmyślać o Bogu; jak komu Bóg podpowie.
Chcąc podtrzymać modlitwę, trzeba kochać tych, którzy cię obrażają, i modlić się , dopóki dusza nie pojedna się z nimi, a wtedy Bóg da modlitwę nieustanną, bo udziela łaski modlitwy temu, kto modli się za nieprzyjaciół.
Dusza miłująca Boga nie może żyć bez modlitwy, za pośrednictwem modlitwy otrzymuje łaskę, która ją podtrzymuje w modlitwie.
Dusza, gdy nauczy się Boga miłować, to żal jej całego świata, wszelkiego Bożego stworzenia; modli się za wszystkich, by ludzie okazali skruchę i przyjęli łaskę Świętego Ducha.
Duszę człowieka posłusznego miłuje Duch Święty, dlatego posłuszny szybko poznaje Boga i otrzymuje dar modlitwy serca.
Dusza, tracąc pokorę traci wraz z nią i łaskę, i miłość ku Bogu; wygasa również płomienna modlitwa. Ale gdy dusza osiągnie pokorę, wtedy modli się za wrogów jak za siebie, ze łzami modli się za świat cały.
Modlitwa nieustanna rodzi się z miłości, a tracimy ją z powodu osądzania, próżnej gadaniny i braku wstrzemięźliwości.
Niektórzy przynieśli szkodę swemu sercu, ponieważ przedwcześnie starali się połączyć w modlitwie umysł z sercem, po czym nawet ustami nie mogli wypowiedzieć modlitwy. Każdy powinien znać porządek życia duchowego: dary otrzymuje dusza prosta, pokorna i posłuszna.

*

Kiedy Bóg chce się nad kimś zmiłować, pobudza innych do modlitwy za niego i za pośrednictwem takiej modlitwy pomaga. Dlatego należy wiedzieć, że gdy przychodzi chęć pomodlić się za kogoś, to znaczy, że sam Bóg chce ulitować się nad tą duszą i łaskawie słucha twojej modlitwy. Nie należy jednak mylić chęci modlitwy, którą daje Bóg, z chęcią, która rodzi się z sympatii do tego, za kogo się modlisz.
Ktoś może pomyśleć: jakże mogę modlić się za cały świat, gdy nie modlę się za siebie. Tak myślą ci, którzy nie poznali, że Bóg wysłuchuje naszych modlitw i przyjmuje je.

*

W naszej duszy nastaje wielki pokój, gdy wzywamy świętego imienia Jezusa.
I chociaż ciało odczuwa zmęczenie i chce odpocząć, to nawet wtedy niestrudzona dusza wyrywa się ku Bogu, Ojcu memu.
Ciało nasycone pokarmem przeszkadza czystej modlitwie i Duch Boży nie przychodzi, gdy żołądek jest pełny.
Jak chory zawsze pamięta o swojej chorobie, tak i dusza miłująca Boga zawsze pamięta o Bogu, a także o Jego miłości ku całemu rodzajowi ludzkiemu.
Nieszczęścia i niebezpieczeństwa wielu nauczyły modlitwy.
Módl się zwyczajnie i prosto, jak rozmawia dziecko a Bóg usłyszy twoją modlitwę.
Kiedy stoisz przed obliczem Władcy, to wierz, że spełni On twe prośby, jeśli tylko będzie to pożyteczne i zbawienne dla ciebie.
Modlitwa pysznych Bogu się nie podoba, ale gdy upokorzy się dusza, to Bóg niezawodnie jej wysłucha.

*

Niektórzy wiele rozprawiają na temat wiary, zapominając, że za pośrednictwem modlitwy wszystkie wątpliwości mogą być rozwiane, a ich umysły oświecone.
Wielu zajmuje się badaniem różnych religii, ale prawdziwej, drogocennej swojej wiary należycie nie poznali. Kto w pokorze modlić się będzie do Boga, ten otrzyma oświecenie i pozna, na ile Bóg kocha człowieka.
Niektórzy mówią, że modlitwa może zwieść człowieka, nieprawda, do tego prowadzi samowola, a nie modlitwa.

O POKORZE

Obecnie jest niewielu przewodników duchowych, którzy znają miłość Boga wobec nas i zasadę walki duchowej z mocami nieczystymi oraz wiedzą, że należy je zwyciężać przede wszystkim pokorą Chrystusa.

*

Wiele jest rodzajów pokory. Jeden jest posłuszny, i zawsze upokarza siebie. Inny kaja się za grzechy swoje i uważa się za niegodziwca przed Bogiem, i to jest pokorą. Ale inna jest pokora tego, kto poznał Boga przez Ducha Świętego.
Kiedy dusza pozna Boga przez Ducha Świętego, jak bardzo łagodny jest On i pokorny, wtedy sama upokarza się do końca. I jest to pokora prawdziwa, której nie sposób opisać.
Trzeba dążyć do ducha pokory i skruchy, należy jednak znać przy tym swoją miarę, by duszy nie przemęczać. Poznaj samego siebie i doskonal swoją duszę na miarę jej możliwości.
Dużo się należy natrudzić i wiele łez wylać, by zachować pokornego ducha otrzymanego od Chrystusa. Ciało szybko można wysuszyć przez post, ale duszę tak upokorzyć, by wciąż była pokorna, jest niełatwo i wiele na to trzeba czasu.
Dusza, jeśli jeszcze pokory nie osiągnęła, a tylko ją osiąga, będzie niestała: czasem toczy bój ze złymi myślami i nie zazna spokoju, czasem, uwolniona od nich, kontempluje Boga i pojmuje Jego miłość.
Dusza pokorna, choćby Bóg brał ją do nieba każdego dnia i pokazywał jej całą chwałę niebios, w której On przebywa, oraz chwałę Serafinów, Cherubinów i wszystkich Świętych, to nawet wtedy, nauczona z doświadczenia pokory mówić będzie: Ty, Boże, ukazujesz mi chwałę Twoją, ponieważ kochasz stworzenie Twoje, ale daj mi płacz i siłę, by Ci dziękować. Tobie należy się chwała na niebie i ziemi, a mnie płacz za grzechy moje.
Dusza pokornego jest jak głębia morska: rzuć w morze kamień, a on tylko na chwilę zmąci powierzchnię, a potem tonie w głębinie. Tak doznawane boleści toną w duszy pokornego, bo z nim jest moc Boga.
Jeśli dusza jest pokorna i przebywa w niej Duch Boży, to wtedy człowiek w duchu rozkoszuje się Bożą miłością, a gdy odczuwa obecność łaski Bożej, to już niczego się nie lęka, żadnego nieszczęścia na ziemi, ani samej śmierci, przez którą wchodzimy do wieczności. Kiedy jednak dusza pyszni się, wynosi, to kończy się dla niej radość, łaska bowiem pozostawia duszę i ta nie może już modlić się w sposób czysty i doskonały.
Wielki cud Boży możemy ujrzeć w naszej duszy: jeśli dusza upokorzy się należycie, to łaskawy Bóg daje jej wielką radość i ukojenie; jeśli skłania się ku pysze, to popada w przygnębienie i posępność.
Z powodu jednej myśli wyniosłej dusza traci łaskę i zapada w niej mrok, za jedną myśl pokorną znów przychodzi łaska, wraz z nią radość.
Cierpimy, ponieważ nie ma w nas pokory.
Wiedz dobrze: jeśli dręczą cię złe myśli, to znaczy: brak w tobie pokory.
Kto się upokorzył, już zwyciężył nieczystego i krnąbrnego nieprzyjaciela. Kto w sercu swoim uważa, że zasługuje na ogień wieczny, do tego żaden wróg nie ma dostępu.
Wystarczy, że w duszy wyniesiesz się nad brata, a zaraz przyjdzie zła myśl, która nie jest miła Bogu; to winno duszę twą upokorzyć. Jeśli jednak nie upokorzysz się, to przyjdzie jakaś mała pokusa; jeśli i ta nie zdoła cię upokorzyć, to zacznie się atak ze strony mocy nieczystych. Jeśli i atak ten nie uczyni duszy twej pokorną, wtedy wpadniesz w jakiś mały grzech, a gdy i tego nie wystarczy, by ją upokorzyć, to przyjdzie grzech większy i dusza będzie dotąd kalać się w grzechach, nie wykluczając przy tym możliwości pojawienia się choroby, aż cierpienia te doprowadzą ją do pokory. Wystarczy jednak, by dusza okazała skruchę, a łaskawy Bóg da jej zaraz pokój i okaże jej swoje miłosierdzie; wtedy znikną wszelkie pokusy i złe myśli dręczące duszę. Odtąd trzymaj się pokory ze wszystkich sił, bo znów wpadniesz w grzech i przeróżne dolegliwości.
Nie ma nic lepszego nad życie w pokorze i miłości; jest ono możliwe, gdy w duszy panuje wielki pokój i nie ma wynoszenia się nad brata. Jeśli kochać będziemy wrogów naszych, to w duszy nie będzie miejsca dla pychy, bo w Chrystusowej miłości nie istnieje wywyższanie się.
Jeśli ktoś cierpi z powodu pewnych ataków czy lęków, to choroby takie leczy się pokorą ducha i skruchą przed Bogiem, a także miłością do bliźnich i do nieprzyjaciół.

*

Nauczyć się pokory Chrystusa, to wielkie dzieło i nieopisane dobro, bowiem z pokorą łatwiej żyć i radośniej. Wtedy wszystko staje się miłe duszy i sercu.
Pokory od razu się nie nauczysz; potrzebny jest czas i praca w tym zakresie.
Jakkolwiek długo przebywałaby dusza na ziemi, wciąż pragnąć będzie i szukać tej niepojętnej pokory, której nie sposób zapomnieć.
Bardzo skamieniały serca współczesnych ludzi i niewielu rozumie, że istnieją pokora i miłość Chrystusowa. Prawdą jest, że pokorę tę i miłość poznaje się dzięki łasce Ducha Świętego, ale nawet nie pomyślimy, że można i należy jej pragnąć.
Chrystusowa pokora jest najwyższym darem Świętego Ducha, bo w niej jest miłość i łagodność, i powściągliwość, i posłuszeństwo, i cierpliwość; wszystkie cnoty chrześcijańskie są w niej zawarte.
W niebie będą tylko łagodność, miłość i pokora, ale nie taka, jaką spotykamy teraz: gdy się upokarzamy albo znosimy upokorzenia, albo uważamy się za gorszych od wszystkich. Wtedy wszyscy zbawieni będą mieć pokorę Chrystusową, obecnym ludziom niepojętą, prócz tych, którzy poznali ją przez Świętego Ducha.
Pyszny boi się nagany i jej unika, a pokorny nigdy. Kto zdobył Chrystusową pokorę, ten zawsze pragnie by go ganiono, ze zniewagi cieszy się, a cierpi, gdy go się pochwali. Ale to dopiero początki pokory, bo gdy dusza pozna Boga przez Ducha Świętego, jak jest On pokorny i łagodny, wtedy widzi siebie niżej od wszystkich i gotowa jest siedzieć na oborniku jak Hiob, a innych oglądać w Duchu Świętym, jaśniejących blaskiem i podobnych do Chrystusa.
Kiedy dusza pamięta o śmierci, to nawiedza ją pokora i cała oddaje się woli Bożej, pragnie ze wszystkimi być w pokoju i wszystkich kochać.
Bóg wszystkich ludzi kocha, ale posyła boleści, by ludzie poznali niemoc swoją i upokorzyli się, a wraz z pokorą przyjęli Świętego Ducha. Gdzie zaś obecny jest Duch Święty, tam wszystko jest dobre, radosne i piękne.
Są tacy, którzy wiele cierpią z powodu biedy lub chorób, ale nie upokarzają się; dlatego cierpią bez pożytku. Kto się upokorzy, tego zadowoli wszelki los, bo jego bogactwem i radością jest sam Chrystus.

*

Upokarzaj się jak święci Ojcowie. Św. Pimen Wielki rzekł do swych uczniów: „Uwierzcie, dzieci, będę tam, gdzie szatan”. Zaś pewien szewc z Aleksandrii medytował: „Wszyscy się zbawią, tylko ja będę potępiony”. Obaj prowadzili wytrwałą walkę z nieprzyjacielem i przywykli myśleć o sobie z pokorą.
Święci ostrą toczyli walkę z demonami, a zwyciężyli ich poprzez pokorę, modlitwę i post.
Bóg łaskawie upokarza tych, którzy trudzą się dla Niego. Św. Antoni Wielki pomyślał, że na pustyni on jest najstarszy i najdoskonalszy; więc Bóg skierował go do Pawła z Teb i zobaczył Antoni starszego i doskonalszego od siebie. Św. Zosima pomyślał, że mnichem jest od dzieciństwa i że nie ma nikogo, kto mógłby mu coś powiedzieć, ale upokorzyła go św. Maria Egipcjanka i zobaczył jak mu daleko do niej. Biskupa Tychona z Zadońska upokorzył pewien saloita. Uderzył go w policzek, mówiąc: „Nie wynoś się”. Tak Bóg łaskawie upokarza świętych sług swoich, by do końca trwali w pokorze; tym bardziej my musimy się upokarzać.
Jeśli chodzi o doskonałość pokory, to cały rodzaj ludzki przewyższa Przenajświętsza Bogarodzica i za to błogosławią Ją wszystkie pokolenia ziemi i służą Jej wszelkie moce niebios. A Chrystus uczynił Ją orędowniczką i wspomożycielką ludzi.
Dzięki swej pokorze Przenajświętsza Maria zawsze Dziewica została Bożą Matką i wysławiana jest na niebie i ziemi bardziej niż wszyscy Święci. Cała oddała się woli Bożej. Powiedziała: „Oto ja służebnica Boża”, a my wszyscy winniśmy naśladować świętą Bogurodzicę.

*

Święci do pewnego okresu ich życia byli takimi samymi ludźmi jak my wszyscy. Wielu z nich zniewolonych było przez grzechy, ale poprzez skruchę i pokutę doszli do Królestwa Niebieskiego. Wszyscy, którzy tam dochodzą, docierają dzięki skrusze, którą dał nam w darze łaskawy Bóg dzięki swym cierpieniom.
Poprzez okazanie skruchy może zbawić się każdy prawowierny. Ani jedna dusza nie zginie, jeśli tylko skruchę okaże. Zwróć się do Boga ze szczerą prośbą i powiedz: „Boże, przebacz mi” i bądź przekonany, że Bóg przebaczy: Jego łaska i dobroć nie może nie przebaczyć.
Przez skruchę można naprawić wszystko, całe nasze życie. Dzięki niej otrzymujemy odpuszczenie grzechów, łaskę Świętego Ducha, odzyskujemy utracony Raj.
Kto wyrazi szczerą skruchę za swoje przewinienia, temu Bóg okaże swe miłosierdzie i uczyni dziedzicem życia wiecznego. Z powodu wielkiej swej miłości nie pamięta On grzechów naszych, jak nie pamiętał ich łotrowi na krzyżu.
Każda dusza, która utraciła pokój, winna okazać skruchę i Bóg grzechy jej przebaczy, a wtedy zapanują w duszy pokój i radość. A znak prawdziwej skruchy jest taki: jeśli ostatecznie zerwałeś z grzechem i znienawidziłeś go, to wtedy Bóg z pewnością przebaczył grzechy twoje.
Jeśli wszyscy ludzie okazaliby skruchę i zachowywali Boże przykazania, to na ziemi byłby Raj, bo „Królestwo Boże w nas jest”. Gdzie obecny jest Duch Święty, tam Królestwo Boże, a ten sam Duch Święty jest w niebie, na ziemi i w sercach naszych może zamieszkać.
Jeśli cierpi naród jakiś czy państwo, wszyscy pospołu winni okazać skruchę, a wtedy Bóg wszystko naprawi.
Dusza chrześcijanina zazwyczaj czuje, że Bóg nas miłuje. Kto nie odczuwa miłości Bożej, niech okaże skruchę i żyje według woli Bożej; wtedy Bóg da mu łaskę swoją i ona będzie duszą kierować.
Kto znajduje się w Duchu Świętym, ten podobny jest do Chrystusa już tu, na ziemi, ale kto nie kaja się i nie wierzy, ten podobny jest do ducha nieczystego.
Wielu ludzi myśli: wiele nagrzeszyłem – zabijałem, grabiłem, rzucałem oszczerstwa, prowadziłem życie rozwiązłe i wiele jeszcze innych rzeczy czyniłem. I ze wstydu nie idą tacy ludzie do spowiedzi, by wyrazić skruchę; zapominają oni lub nie chcą wiedzieć, że wszystkie ich grzechy przed Bogiem to tyle, co kropla w morzu.
Kto okazuje skruchę prawdziwie, ten gotów jest znieść każdy smutek: głód, nagość, chłód, upał, choroby i nędzę, poniżenie i wygnanie, nieprawdę i oczernienie, bo dusza dążąc ku Bogu nie troszczy się o sprawy ziemskie, ale czystym umysłem wznosi modlitwy.

*

Jak poznać, czy dusza zdrowa jest, czy chora? Dusza chora jest pyszna, a dusza zdrowa kocha pokorę. Kto skarży się na ludzi, że go zganili, nie wie, że duszę ma chorą.
Pycha jak ogień, pożera wszystko co dobre.
Pycha nie pozwala duszy wejść na drogę wiary.
Człowiek pyszny nie zna miłości Bożej i daleki jest od Boga. Chlubi się tym, że jest bogaty czy uczony, albo szczyci się sławą swoją; nie zna nieszczęsny nędzy swojej i zguby, że Boga nie zna. Ale temu, kto walczy z pychą, Bóg dopomoże tę słabość zwyciężyć.
Pyszny, choćby go nawet w Raju posadzić siłą, to i tak tam pokoju nie znajdzie; będzie niezadowolony i powie: „Czemu to nie mam tu pierwszego miejsca?”
Początkowo, gdy człowiek przychodzi pracować dla Boga, daje On poprzez swoją łaskę siłę, by dusza dbała o to, co dobre; wszystko wtedy jest łatwe, wszystko się jej podoba. Dusza, gdy to spostrzeże w sobie, zaczyna myśleć z powodu braku doświadczenia: „Całe życie będę tak się starać i pracować?” I zaczyna przy tym wynosić się nad tych, którzy żyją niedbale, sądzić ich i w ten sposób traci łaskę, która pomagała jej wypełniać Boże przykazania. I dusza nie rozumie, jak się to zdarzyło: było tak dobrze i lekko, a teraz wszystko jest trudne i nawet modlić się nie chce. W ten sposób Bóg łaskawie wychowuje duszę, zanim nie zrozumie ona swojej winy i pychy i nie upokorzy się.
Ludzie pyszni chcieliby wszystko pojąć swoim umysłem i być najmądrzejszymi, ale Bóg widząc ich nikczemność nie daje im tego. Duszy pysznej zwykle nic się nie podoba, a pamiętajmy, że wróg nasz diabeł upadł wskutek pychy i za jej pośrednictwem skusił wielu.
Katastrofy duchowe i upadki grzeszne przydarzają się nam najczęściej z powodu pychy, a cierpienia cielesne są często dopuszczane przez Boga z powodu grzechów naszych, byśmy się opamiętali i pokajali.
Wiedz, że jeśli myśl twoja kieruje się, by patrzeć, jak żyją inni, to jest to oznaka pychy.
Dostrzec w sobie pychę jest bardzo trudno, ale oto jej oznaki: Jeśli atakuje cię diabeł, dręczą cię złe myśli, to oznacza, że nie ma w tobie pokory. Dlatego, choćbyś nawet nie rozumiał twej pychy, upokorz się.
Bóg często nas „Jakby nie słucha”, ale to tylko z powodu naszej pychy. Wtedy Bóg zostawia pysznego, by pomęczył się w swojej bezsilności, dopóki nie upokorzy się. Gdy się dusza upokorzy, to nieprzyjaciel jest pokonany, a ona odpoczywa w Bogu.
Nieprzyjaciel diabeł chce, byśmy w myślach siebie chwalili. Jeśli dusza pochwałę przyjmie, to łaska odstępuje, dopóki dusza ponownie się nie upokorzy. W ten sposób człowiek przez całe życie będzie się uczyć pokory Chrystusowej. Dopiero gdy się nauczy, zazna dusza odpoczynku od napastujących ją złych myśli i będzie mogła modlić się umysłem czystym.
Wiele można pościć, wiele się modlić, wiele też czynić dobra, ale jeśli będziemy się przy tym pysznić, to staniemy się podobni do bębna, który grzmi, ale pusty jest w swym wnętrzu. Wyniosłość sieje spustoszenie w duszy i wiele należy wycierpieć, długą walkę toczyć, by ją pokonać.
Gdy wskutek pychy oddalamy się od Boga, to samych siebie wydajemy na męki, wtedy szarpią nas: smutek, niezadowolenie, przygnębienie i myśli okrutne.
Złe duchy pełne są pychy i w nas pychę zaszczepiają, Bóg zaś uczy nas łagodności, pokory i miłości, przez które dusza zyskuje spokój.
Człowiek próżny albo diabła się boi z powodu lenistwa swego, albo stał się do niego podobny pod względem uczynków swoich. Ale nie należy bać się diabła, a jedynie pychy i próżności, bo przez nie traci się łaskę, i wpada w niewolę nieczystego.
Bóg jest miłosierny, ale za pychę nęka duszę głodem, nie dając jej łaski, dopóki nie nauczy się ona pokory.
Każda nasza walka i zmagania duchowe winny mieć jeden cel – upokorzenie się.
Nieprzyjaciel nasz upadł wskutek pychy i ciągnie nas w te same sidła. My jednak, bracia, upokorzmy się.
– Widzisz Boże, jak bezsilna i grzeszna jest dusza człowieka, ale Ty, łaskawy, dajesz duszy siłę kochać Cię i dusza lęka się,
by nie utracić pokory, którą nieprzyjaciel-diabeł stara się odebrać, bo wtedy łaska Twoja opuści duszę.
– Wielce miłosierny Władco Jezu Chryste! Daruj nam ducha pokory, by dusze nasze znalazły pokój w Tobie.
– Chrystusowa pokoro! Znam Cię, ale osiągnąć nie mogę. Owoce twe słodkie, bo nie są z tego świata.

POKÓJ DUCHOWY

Wszyscy pragną pokoju wewnętrznego, ale nie wiedzą, jak go osiągnąć. Gdy św. Paisjusz Wielki uległ rozdrażnieniu, prosił Boga, by go uwolnił ze słabości rozdrażnienia. Objawił mu się Chrystus i mówi: „Paisjuszu, jeśli nie chcesz popaść w rozdrażnienie, to niczego nie pragnij, nikogo nie osądzaj i nie czuj do nikogo nienawiści, a zdołasz przezwyciężyć rozdrażnienie”. Tak wszelki człowiek, jeśli wyrzeka się woli swojej przed Bogiem i ludźmi, zawsze będzie w duszy swej spokojny. A kto pragnie wypełniać wolę i pragnienie własne, ten nigdy pogody ducha nie osiągnie.
Jak zachować równowagę ducha pośród pokus dnia codziennego? Sądząc na podstawie Pisma Świętego, znaków czasu i charakteru oraz sposobu życia ludzi współczesnych – żyjemy w czasach ostatecznych. Tym niemniej trzeba zachować pokój duszy, bez którego nie można się zbawić – jak to przewidział wielki święty Cerkwi Rosyjskiej Serafini z Sarowa. Dzięki jego modlitwom Bóg ochronił Rosję. Po nim był drugi filar świetlisty łączący niebo i ziemię – św. Jan z Kronsztadu, którego znaliśmy i widzieliśmy, jak się modlił. W otaczającym go tłumie nie rozpraszał się, ponieważ kochał ludzi miłością chrześcijańską i duszpasterską, i nie ustawał w modlitwie za nich do Boga. Nieustannie modląc się za ludzi, wysłuchując ich próśb i spełniając życzenia, zachowywał on pokój duszy, a my najczęściej tracimy go bez szczególnego powodu, bo nie ma w nas miłości do ludzi.
Niemożliwe jest, by dusza zachowała łagodne usposobienie, jeśli ze wszystkich sił nie będziemy prosić Boga o miłość do wszystkich ludzi. Chrystus wiedział, że jeśli nie będziemy kochać nieprzyjaciół naszych, to pokoju w duszy nie będzie. Dlatego dał nam przykazanie: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych”. Jeśli nie będziemy kochać nieprzyjaciół, to tylko czasami dusza będzie jakby spokojna; ale jeśli kochamy nieprzyjaciół, to pokój w duszy naszej przebywa dniem i nocą.
Chrystus przykazał nam miłować nieprzyjaciół i ten, kto nieprzyjaciół kocha, staje się podobny do Chrystusa, ale prawdziwie kochać nieprzyjaciół można tylko dzięki łasce Świętego Ducha. Dlatego, jeśli ktoś cię urazi, módl się zań do Boga, a wtedy zachowasz w duszy pokój i łaskę Bożą. A jeśli zaczniesz szemrać i wymyślać, to i sam będziesz rozdrażniony, i spełni się na tobie słowo proroka Dawida: „Z wybranym będziesz wybrany, a z przewrotnym ulegniesz zepsuciu” (PS. 17,27).
Dla zachowania spokoju duszy trzeba nauczyć ją, by kochała tego, kto ją znieważył, i zaraz modliła się za niego. Dusza nie może mieć pokoju, jeśli nie będzie ze wszystkich sił prosić Boga o dar miłowania wszystkich ludzi.
Wielka to sprawa modlić się do Boga za tych, którzy nas krzywdzą i znieważają; za ten wysiłek Bóg wynagradza nas swoją łaską i wtedy poznajemy Go przez Świętego Ducha. Wiedząc o tym, z radością znoś dla Jego Imienia wszystkie smutki, a Chrystus da ci miłość do całego stworzenia Bożego i pragnąć będziesz dobra dla wszystkich i modlić się będziesz za wszystkich, jak za swoją duszę.

*

Dusza nie może mieć pokoju, jeśli dniem i nocą nie będzie poznawać Prawa Bożego. Bowiem Pismo Święte jest napisane pod natchnieniem Ducha Świętego i Duch Boży przechodzi ze Słowa Bożego do duszy, a dusza czuje przy tym radość i z przyjemnością je medytuje.
Święci Apostołowie, nauczeni łaską Bożą, we wszystkim oddawali się i podporządkowywali woli Bożej, zachowując w ten sposób pokój duszy.
Jeśli wyrzekniesz się swojej woli, to nieprzyjaciela zwyciężyłeś i w nagrodę otrzymasz pokój duszy. Jeśli spełnisz wolę swoją, to nieprzyjaciel twój pokonał cię i duszę twoją dręczyć będzie smutek.

*

Jak może zachować pokój przełożony, jeśli ma nieposłusznych podwładnych? Ciężko takiemu przełożonemu i przykro, jeśli go nie słuchają; ale żeby zachować pokój duszy, winien on pamiętać, że choć ludzie są nieposłuszni, to Bóg i tak ich kocha i umarł cierpiąc dla ich zbawienia. Należy zatem gorliwie modlić się za nich, a wtedy tego, kto się modli, Bóg wynagradza podwójnie: odzyskuje on pokój i otrzymuje dar modlitwy prawdziwej. I jeśli przyzwyczai się modlić za podwładnych, to w duszy jego zapanuje wielki pokój i miłość.
Jeśli jesteś przełożonym i przyjdzie ci sądzić kogoś za złe czyny, to wtedy módl się do Boga, by dał ci serce łaskawe, które Bóg kocha, a wtedy osądzisz właściwie. A jeśli sądzić będziesz według czynów, to nie unikniesz błędu czy stronniczości i Bogu podobać się nie będziesz.
Jak może zachować pokój duszy podwładny, jeśli jego przełożony jest człowiekiem drażliwym i złym? Człowiek drażliwy
sam wiele cierpi od złego ducha, a męki te są z powodu pychy, podwładny, kimkolwiek by był, winien wiedzieć o tym i modlić się za przełożonego swego, którego dusza jest chora. Wtedy Bóg, widząc cierpliwość jego, da podwładnemu przebaczenie grzechów i nieustanną modlitwę.

*

Jeśli uszanujesz brata, by nie rozdrażnić, to Bóg wynagrodzi cię z nadmiarem, a jeśli urazisz brata, to i twoją duszę opanuje smutek.
Pokój duszy tracimy: gdy dusza pyszni się lub wynosi nad brata, albo kogoś osądza, albo pouczać będzie brata bez pokory i miłości; z powodu obżarstwa, modlitwy opieszałej, niedbałej – z tych wszystkich powodów traci się pokój. Jeśli brata znienawidzimy, czy osądzimy, to umysł nasz zaciemni się i utracimy pokój wewnętrzny i śmiałość wobec Boga. Jeśli jednak przywykniemy, by gorliwie modlić się za nieprzyjaciół i kochać ich, to pokój zawsze przebywać będzie w duszach naszych.
Jeśli przyjdzie myśl pożądliwa, odpędzisz ją natychmiast, a wtedy zachowasz pokój w duszy; jeśli ją przyjmiesz , wtedy dusza utraci miłość ku Bogu i nie będziesz już miał śmiałości i gorliwości podczas modlitwy.
Miłość ku temu, co ziemskie, pustoszy duszę i wtedy bywa ona przygnębiona i dziczeje, nie chce modlić się do Boga. Wróg diabeł, wiedząc, że dusza nie przebywa w Bogu, miota nią i bez przeszkód podsuwa umysłowi wszelkie myśli nikczemne, zniewalając duszę przeróżnymi pożądliwościami, tak dusza spędza całe dnie w tym chaosie myślowym i nie jest w stanie wspomnieć o Bogu.
Dusza nie może znać słodyczy Chrystusowego pokoju, gdy ktoś zniewolony jest pasją zysku i pragnieniem bogactwa przemijającego, ziemskiego. Taki człowiek nie może kochać Boga ani bliźniego, umysł jego i serce opanowane są żądzą pieniędzy, nie ma on ducha skruchy ani żalu za grzechy.
Dusza grzeszna, zniewolona przez namiętności, nie może mieć pokoju i radować się w Bogu, choćby posiadała wszystkie bogactwa ziemi, choćby miała władzę nad całym światem. Iluż jest biedaków, którzy bogaci są prawdziwą miłością ku Bogu, którzy, jeśli powiedzieć im: „Teraz umrzesz”, odpowiedzieliby pełni spokoju wewnętrznego: „Niech się dzieje wola Boża. Dzięki składam Bogu za to, że wspomniał na mnie i chce mnie zabrać tam, dokąd wcześniej wszedł łotr.” A gdyby królowi, wesoło biesiadującemu z książętami swymi i siedzącemu na tronie w całej chwale swojej, obwieścić nagle: „Królu, teraz umrzesz”, to dusza jego zaraz zmieszałaby się i zadrżała ze strachu, i zobaczyłby bezsilność swoją.
Są biedacy, którzy zaiste nie boją się śmierci, ale spotykają ją pełni spokoju duchowego, podobnie jak sprawiedliwy starzec Symeon, który powiedział: „A teraz pozwól, Władco, odejść słudze Twojemu w pokoju, według słowa Twego”. Jaki pokój był w duszy świętobliwego Symeona, zrozumieć może tylko ten, kto nosi w duszy swojej pokój Boży lub przynajmniej doświadczył go. Kto ma ten pokój, ten odchodzi z nim w życie wieczne mówiąc: „Chwała Tobie, Boże, za to, że idę teraz do Ciebie i już wiecznie w pokoju i miłości oglądać będę oblicze Twoje. Twe spojrzenie, spokojne i łagodne, pociągnęło duszę moją i tęskni ona za Tobą”.
Odpoczynek w Bogu znajduje dusza dzięki pokorze, a chcąc zachować pokój, musi się uczyć wiele. Tracimy pokój, bo nie umocniliśmy się w pokorze.
Jeśli władcy zachowywaliby przekazania Chrystusa, a naród
i poddani słuchaliby pokornie, to na ziemi byłyby pokój i radość; tymczasem z powodu żądzy władzy i nieposłuszeństwa ludzi pysznych cierpi cały świat.
Jeśli królowie i władcy narodów znaliby miłość Bożą, to nigdy nie prowadziliby wojen. Wojny są skutkiem grzechów, a nie miłości.

O ŁASCE BOŻEJ

Każdego dnia karmimy ciało swoje i oddychamy powietrzem, by je utrzymać przy życiu. Podobnie dusza nasza potrzebuje Boga i łaski Świętego Ducha, bez której dusza jest martwa.
Zanim otrzyma człowiek łaskę, żyje sobie beztrosko i myśli, że w duszy jego wszystko przebiega pomyślnie i jest on w dobrym stanie; ale kiedy nawiedzi go łaska i zamieszka w nim, wtedy ujrzy on siebie zupełnie inaczej, będzie nieporównanie szczęśliwszy. Kiedy potem łaskę znów utraci, to dopiero wtedy dowie się, w jak wielkiej jest biedzie i jaki jest cel życia.
Dusza, zanim nie otrzyma łaski Bożej, tym bardziej człowiek nieochrzczony w Cerkwi Chrystusowej, boi się śmierci i samego Boga.
Bez łaski umysł nasz nie może poznać Boga, ale napiętnowany przez nieczystego wciąż zwraca się ku temu, co ziemskie i uczciwe: ku bogactwu, sławie, przyjemnościom i namiętnościom.
Człowiek bez łaski jest grzesznym pyłem, a gdy zamieszka w nim łaska Boża, staje się podobny do Aniołów.
Bez łaski człowiek podobny jest do zwierzęcia.
Grzech kala duszę człowieka i zniekształca jego oblicze, a łaska przydaje mu piękna i szlachetności duchowej.

*

Łaska Boża nie ogranicza naszej wolnej woli, lecz pobudza i pomaga w wypełnianiu przykazań Chrystusa. Adam do upadku miał pełnię łaski, lecz ona nie ograniczała jego woli.
Łaska Świętego Ducha pociąga duszę ku miłowaniu Boga, a gdy Go w pełni umiłuje, wtedy dusza nie przywiązuje się do świata, chociaż żyje na ziemi.
Miłość Chrystusowa gorąca jest i nie pozwala pamiętać o ziemi. Kto jej doświadczył, ten niestrudzenie, dniem i nocą, szuka jej, ku niej dąży.
Łaska Boża chroni nas i w nas przebywa, jeśli upokarzamy się i płaczemy za swoje grzechy. Gdy jednak zostawimy płacz i pokorę, to pochłonąć nas mogą myśli złe, a nawet niepokoić widzenia mocy nieczystych.
Tych, którzy mają łaskę, nieprzyjaciel zaczyna chwalić, i jeśli dusza ulega pokusie próżnej chwały, to niechybnie łaskę traci. Dusza odczuwa, że łaska odchodzi, ale początkowo nie rozumie, że to z powodu pychy, i dopiero po długoletniej walce i próbach uczy się pokory.

*

Kiedy łaska umniejsza się w duszy, wtedy dusza ponownie prosi Boga o ten dar, którego zaznała. Miota się wtedy dusza, bo szarpią nią złe myśli; szuka wtedy obrony u Boga, Stwórcy swego; błaga, by dał jej ducha pokornego, aby łaska nie porzuciła duszy, i dawała jej siłę nieustannie miłować swego Ojca Niebieskiego.
Gdy dusza traci łaskę, opuszcza ją także dar miłości, a bez Bożej łaski nie sposób kochać nieprzyjaciół prawdziwie. Tylko wtedy z serca wychodzą myśli złe, jak o tym mówi sam Chrystus (Mt 15,19).
Bóg zabiera duszy łaskę swoją i poprzez to łaskawie i z niezmierną mądrością duszę wychowuje. To On – Chrystus, w wielkich mękach wyciągnął za nią swe ręce na Krzyżu, by była ona pokorną. Pozwala zatem okazać duszy jej wolę i gotowość walki z naszym nieprzyjacielem i wrogiem Chrystusa, ale dusza, gdy jest sama, nie ma sił, by go zwyciężyć, dlatego tęskni za Bogiem i szuka Go ze łzami.
Najczęściej z powodu pychy tracimy łaskę Bożą, a wraz z nią miłość ku Bogu i śmiałość (scs. dierznowienije) na modlitwie. Wtedy dusza dręczona jest przez myśli złe i nie pojmuje, że musi się upokorzyć, inaczej Bogu podobać się nie można.

*

Kto utracił łaskę, niech mężnie walczy z diabłem. Wiedz, że sam jesteś winien: popadłeś w pychę i próżność, a teraz Bóg łaskawie daje ci poznać, co to znaczy być w Duchu Świętym, a co znaczy walczyć z diabłem. W ten sposób dusza poprzez doświadczenie poznaje szkodliwość pychy i ucieka wtedy od próżności, ludzkiej pochwały i myśli grzesznych. Tak zaczyna dusza doskonalić się i uczy się zachowywać łaskę.
Bywa, że łaska Boża przychodzi szybko, czasem jednak długo jej nie otrzymujemy, ale dusza mądra upokarza się i kochasz bliźniego, z łagodnością niosąc krzyż swój. W ten sposób pokonuje nieprzyjaciela, który stara się oderwać ją od Boga.
Gdy łaska przychodzi, człowiek ją poznaje, a kiedy ją traci, to bardzo tęskni za nią i szuka jej ze łzami. Chwała Bogu, że daje On poznać przyjście łaski i uczy nas poznawać, kiedy przychodzi i z jakiego powodują tracimy. Kto zachowuje wszystkie przykazania, tego dusza zawsze odczuje łaskę, choćby najmniejszą. Ale łatwo utracić ją z powodu wyniosłości, za jedną myśl pełną pychy.
Kiedy łaska jest z nami, wtedy jesteśmy silni duchem, ale gdy ją tracimy, wtedy widzimy niemoc naszą, widzimy, że bez Boga nawet pomyśleć nie możemy nic dobrego.
Nawet na widok diabłów duszy lęk nie ogarnia, jeśli jest w niej łaska, bo czuje wtedy w sobie moc Bożą.
Kiedy z nami jest łaska, wtedy prawdziwie jesteśmy pokorni, mądrzy, posłuszni, łagodni, Bogu się podobamy i ludziom jesteśmy mili; a kiedy łaskę tracimy, to wysychamy jak gałązka odcięta od krzewu. Dlatego Chrystus powiedział: „Beze Mnie niczego nie możecie uczynić”. Człowiek jest bezsilny. Zaiste prochem ziemi jesteśmy, w dodatku grzesznym. Apostołowie widzieli chwałę Chrystusa podczas Przemieniania na górze Tabor, a potem, podczas Jego męki, okazali małoduszność rozproszyli się, na tyle słaba i zmienna jest natura człowieka.
Kto odczuwa obecność łaski tylko w duszy, a w ciele odczuwa skłonność do grzechu, ten niech czuwa, by nie zgrzeszyć, gdy go namiętności porywają. Kiedy łaska zamieszka w człowieku, przeobrazi i ciało jego.

*

Kiedy przychodzi łaska obfita, to dusza pragnie cierpień za Chrystusa. Męczennicy mieli wielką łaskę, toteż ciało ich wraz z duszą radowało się, kiedy ich męczono za umiłowanego Chrystusa. Kto tej łaski doświadczył, ten o tym wie, a nam z pomocą łaski należy cierpieć choroby. Bowiem choroby i ubóstwo upokarzają człowieka do końca.

*

Najwięcej łaski zaskarbiamy poprzez miłość do brata. Jeśli ze wszech sił kochać będziesz brata, a duszę swoją upokarzać, to zwycięstwo jest po naszej stronie.
Żeby łaskę zachować, trzeba stale się upokarzać, ponadto człowiek winien być powściągliwy we wszystkim, w ruchach, w słowach, w spojrzeniu, myślach i jedzeniu. Każdemu rodzajowi wstrzemięźliwości pomagają pouczenia Słowa Bożego.
Jeśli ujrzysz człowieka grzeszącego i nie użalisz się nad nim, a go osądzisz, chociażby w myślach, łaskę utracisz.
Kto wymyśla ludziom złym, a nie modli się za nich, ten nigdy nie pozna łaski Bożej.
Człowiek czasem jest tak bezsilny, że nie może nawet muchy odpędzić, a z duszy myśli złych, a i w tej niemocy łaska Boża osłania człowieka.
– O Duchu Święty, Pocieszycielu! Nie pozostawiaj mnie. Kiedy odchodzisz ode mnie, to przychodzą myśli złe i tęskni dusza moja za Tobą, wylewając wiele łez.
– Cóż dam Ci, Władco, za tak wiele łask wylanych na duszę moją? Błagam Cię: udziel mi daru dostrzegania grzechów moich i niech zawsze płaczę przed Tobą, bo Ty miłujesz dusze pokorne i dajesz im łaskę Świętego Ducha.

O WOLI BOŻEJ

Pyszni i nieposłuszni nie chcą oddawać się woli Bożej, bo lubią pełnić wolę swoją. Św. Pimen powiedział: „Nasza wola jest ścianą żelazną pomiędzy nami a Bogiem”. Nie pozwala ona zbliżyć się do Boga ani kontemplować Jego miłości.
Człowiek pyszny nie chce żyć według woli Bożej, bo lubi kierować sobą sam. Nie pojmuje, że człowiekowi brakuje rozumu, by mógł kierować sobą bez pomocy Boga.
Tylko Bóg jest wszechwiedzący, a my wszyscy, kimkolwiek jesteśmy, musimy modlić się do Boga o oświecenie i pouczenie, a gdy jest to możliwe, to i ojca duchowego należy zapytać, by nie było błędów i porażek duchowych.
Kto umiłował pełnienie własnej woli, ten jest całkiem niemądry.
Bóg zawsze kieruje nami, jeśli jesteśmy poprawnie usposobieni. Bez Niego nawet pomyśleć nie możemy niczego dobrego. Dlatego trzeba nam pokornie oddać się woli Bożej, by On sam nami pokierował.
Zawsze trzeba się modlić, by Bóg nas pouczył: co czynić, jak postąpić, a Chrystus nie zostawi nas błądzącymi. Adam nie był na tyle mądry i domyślny, by zapytać Boga o owoc, który podała mu Ewa, i dlatego Raj utracił. Dawid nie zapytał Boga, gdy nawiedziła go pokusa pożądliwości: „Boże, dobrze będzie, jeśli wezmę do siebie żonę Uriasza?” – I popadł w grzech zabójstwa i cudzołóstwa. Podobnie wszyscy ludzie, nawet niektórzy święci, zgrzeszyli, bowiem nie wzywali pomocy Boga, by Bóg im dopomógł, ochronił czy też pouczył.
Każdego człowieka, który oddał się woli Bożej, Bóg poucza, powiedział bowiem: „Wzywaj Mnie w dniu utrapienia: Ja cię uwolnię, a ty Mnie uwielbisz” (Ps. 49,15).

*

Wszyscy musimy uczyć się poznawać wolę Bożą, bo jeśli tego uczyć się nie będziemy, to możemy nigdy nie poznać drogi naszego zbawienia.
Woli Bożej należy szukać i żyć tak, jak tego chce Bóg, a nie samemu wymyślać to, co mam czynić i jak postępować. Dusza niedoświadczona nie rozumie i nie dostrzega woli Bożej, a zanim nauczy się pokory, wiele dozna boleści i utrapień.
Wolę Bożą można rozpoznać poprzez polecenia przełożonych, a nie samemu przy czymś się upierać.
Cenniejsze od wszystkiego na świecie jest poznanie Boga i choćby częściowe rozumienie Jego woli.
Jeśli postępujesz, jak tego chce Bóg, wszystko układa się poprawnie, wszystko miłe jest i radosne, dusza odpoczywa w Bogu i jakby przechadza się w pięknym ogrodzie, w którym mieszka Bóg i Przenajświętsza Bogarodzica.
Chrystus zesłał na ziemię Ducha Świętego, a w kim On przebywa, ten czuje Raj w sobie. Jeśli zapytasz: „Czemu mi nie towarzyszy taka łaska? – to wiedz, że nie oddałeś się woli Bożej, a żyjesz według swojej.
Dusza, jeśli nie odda się woli Bożej, to nigdzie nie zazna pokoju, choćby wiele pościła i modliła się.
Popatrz na tego, który umiłował swoją wolę. W jego duszy nigdy nie ma pokoju, zawsze jest niezadowolony: to nie tak, tamto niedobrze. A kto w sposób doskonały oddał się woli Bożej, tego modlitwa jest czysta, dusza jego miłuje Boga i wszystko mu jest przyjemne i miłe. Tak oddała się woli Bożej Przenajświętsza Maria Panna: „Oto ja służebnica Boża. Niech mi się stanie według słowa Twego”. Jeżeli my mówilibyśmy to samo: „Oto ja, sługa Chrystusa, niech mi się stanie według słowa Twego”, to zaiste słowa Chrystusa byłyby w duszach naszych i jakże spokojnym i szczęśliwym byłoby życie na całej ziemi. Tymczasem słowo Boże słyszy od wieków ziemia cała, ale ludzie nie rozumieją słów Chrystusa i przyjąć ich nie chcą.

*

Kto troszczy się o siebie samego, ten nie może oddać się woli Bożej tak, by dusza jego miała pokój w Bogu.
Żeby poznać wolę Bożą, trzeba jej się poddać, wtedy Bóg pouczy.
Często osądzamy to, co czyni Bóg, zamiast oddawać się Bożej woli. Kto swoim umysłem próbuje wszystko zrozumieć, ten w życiu duchowym jest nieporadny.
Jak poznać, czy żyjesz według woli Bożej? Oto znak: Jeśli narzekasz lub bolejesz z jakiegoś powodu, to znaczy, że nie całkiem jesteś oddany woli Bożej, chociaż może ci się zdawać, że według niej żyjesz.
Kto ze swego losu jest niezadowolony, narzeka na chorobę albo na tego, kto mu dokuczył, ten niech wie, że ma ducha Pychy i z powodu egoizmu i braku wdzięczności utracił przygotowaną mu za cierpienia nagrodę od Boga.
Jeśli nawet zobaczysz, że nęka cię duch pychy, nie wpadaj w przygnębienie i nie trać nadziei na uzdrowienie, tylko zaufaj Bogu i proś Go o ducha pokory.
Wszyscy ludzie na ziemi nieuchronnie cierpią smutki, i choć są one niewielkie, to ludziom wydają się ponad siły i przygnębiają ich: a to dlatego, że ludzie ci nie chcą upokorzyć swej duszy i poddać się woli Bożej.
Człowiekowi najkorzystniej jest oddać się woli Bożej, a boleści znosić z ufnością. Chrystus, widząc naszą cierpliwość i dobre usposobienie, nie tylko ochroni nas przed cierpieniami wykraczającymi poza granice naszej wytrzymałości, ale i wynagrodzi nas stokrotnie.

*

Dusza pokorna oddaje się woli Bożej i żyje przed Bogiem w bojaźni i miłości: w bojaźni, by nie zasmucić Boga nowymi przewinieniami, w miłości, bo poznała, jak Bóg nas kocha.
Dusza osiągnąwszy pokorę zawsze pamięta o Bogu i myśli: „Bóg mnie stworzył, cierpiał za mnie, odpuszcza grzechy moje i pociesza mnie. On daje mi pokarm i troszczy się o mnie. Po cóż zatem troszczyć się ponad miarę o siebie albo czego się lękać, choćby nawet śmierć groziła?”
Jeśli spotka cię niepowodzenie, to pomyśl: „Bóg widzi szczerość serca mego i jeśli stało się to z Jego dopustu, to próba ta wyjdzie na dobre i mnie, i innym”. W ten sposób dusza twoja zawsze będzie w pokoju.
Matka Boża, gdy stała pod Krzyżem, to ból Jej i cierpienia przewyższały wszelkie ludzkie pojęcie. Siłami ludzkiej tylko natury Przenajświętsza Bogarodzicielka w żaden sposób nie mogłaby znieść bólu swego, ale Ona oddała się woli Bożej i Duch Święty umacniał Ją, dając Jej siły do zniesienia wszystkich cierpień. A potem, po Wniebowstąpieniu Chrystusa, stała się Ona wielką Pocieszycielką dla całego ludu Bożego.
Kto oddał się woli Bożej, temu znacznie łatwiej jest żyć, bo w chorobie, niedostatku czy podczas prześladowań myśli: „dzieje się tak z woli Bożej, trzeba mi cierpieć za grzechy moje”.
Kto żyje według woli Bożej, ten o nic się nie troszczy. Jeśli jest mu coś potrzebne, to siebie i tę sprawę oddaje Bogu, a nawet gdy nie otrzyma tego, o co poprosił, to pozostaje spokojny, jak gdyby otrzymał.
Człowiek, który oddał się woli Bożej, nie boi się niczego: ani burzy, ani zabójców – niczego. Cokolwiek by się zdarzyło, mówi: „Tak się Bogu podoba” (scs. tak Bohu uhodno). Jeśliby nawet zachorował, myśli: „Widać choroba jest mi potrzebna, inaczej Bóg by jej nie dał”.
Dusza oddana woli Bożej łatwo znosi wszelkie smutki i choroby, bo i pośród nich modli się i wpatruje w Boga: „Boże, Ty widzisz chorobę moją, wiesz, jak grzeszny jestem i bezsilny, pomóż mi z wdzięcznością znosić to cierpienie i błogosławić dobroć Twoją. I Bóg zsyła ulgę w chorobie, a dusza czuje pomoc Bożą; staje się radosna przed Bogiem i wdzięczna.
Król troszczy się o wszystko: O powierzone mu królestwo, rodzinę i dzieci i całą świtę jego. Przy tym dzieci jego spokojnie i beztrosko żyją w pałacu: Wszyscy im posługują, a oni tylko cieszą się wszystkim. Właśnie w takim spokoju przebywa człowiek, który oddał się woli Bożej; zadowolony jest ze swego losu, nawet gdyby był chory, biedny czy prześladowany. Spokojny jest, bo pociesza go łaska Świętego Ducha; słodycz Jezusa pociesza go i tym tylko martwi się, jak wiele razy zasmucił umiłowanego Chrystusa.

*

Długo żyłem na ziemi, wiele widziałem i słyszałem. W młodości słuchałem muzyki, radowała ona duszę moją. Myślałem wtedy: jeśli muzyka ta jest dla mnie tak słodka, to jaką słodyczą napełnią duszę hymny anielskie, nieustannie wysławiające w Duchu Świętym mękę i chwałę Chrystusa Boga.
Gdy jeszcze byłem w stanie świeckim, myślałem: oto szczęście na ziemi: zdrów jestem, piękny, bogaty, lubią mnie wszyscy. I tym się pyszniłem, Ale gdy poznałem Boga przez Ducha Świętego, wtedy na całe to ziemskie szczęście zacząłem patrzeć jak na dym unoszony wiatrem.
Widziałem królów ziemi, pełnych chwały, wysoko ją ceniłem. Kiedy jednak dusza moja poznała Chrystusa, wtedy niewiele warta stała mi się sława królów. Tęskni dusza moja za Chrystusem, dniem i nocą nienasycona pragnie „widzieć tylko Niewidzialnego i pojąć Niepojętego”.
Gdy jeszcze nie wiedziałem, jak Chrystus nas kocha, zdawałem się na własny rozum, ale kiedy poprzez Ducha Świętego poznałem Boga naszego Jezusa Chrystusa, to dusza moja oddała się Bogu i wszystko, co zdarza mi się smutnego, przyjmuję spokojnie, mówiąc: „Bogu wszystko jest znane, czegóż mam się lękać?” Kiedyś tak żyć nie mogłem, brakowało we mnie zaufania do Boga.
Przez całe me życie ani razu nie narzekałem na smutki, ale wszystko przyjmowałem z ręki Bożej jak lekarstwo; zawsze dziękowałem Bogu i dlatego Chrystus pozwolił mi łatwo znosić wszystkie smutki.
Kiedyś wyprosiłem sobie u Ihumena odosobnienie według swojej woli. Pracowałem w gospodarstwie monasterskim w charakterze ekonoma, a chciałem pójść na Stary Rusik, gdzie zachowywano milczenie i post, i gdzie byli mnisi słynący z pokory. Bogu się to jednak nie podobało, a za samowolę Bóg mnie ukarał, bo przeziębiłem sobie tam głowę i boli mnie ona teraz nieustannie.
Zrozumiałem, że woli Bożej trzeba szukać i żyć tak, jak tego chce Bóg, a nie samemu wymyślać to, co mam czynić. Wiele błędów w życiu popełniłem. Czytałem pouczenia i wydawało mi się, że dobrze byłoby coś według tego uczynić, nie zbadawszy woli Bożej, a w rzeczywistości wychodziło inaczej.
Oto od wielu lat boli mnie głowa i trudno mi to znosić. Jest to jednak pożyteczne, bo dzięki chorobie człowiek staje się pokorniejszy. Dusza moja gorąco pragnie modlić się i czuwać, ale choroba w tym przeszkadza, bo chore ciało wymaga spokoju i odpoczynku. Wiele zatem prosiłem Chrystusa, aby mnie uzdrowił, ale mnie nie wysłuchał. Zrozumiałem, że dla mojej duszy jest to pożyteczne, że uzdrowienie nie wyszłoby mi na dobre.
Dusza moja boleje. Z powodu choroby nie mogę nieustannie służyć Bogu. Męczy mnie ból głowy, a nie mam tej łaski, która przezwycięża chorobę.
Często w godzinie nieszczęścia czy potrzeby pytałem Boga i zawsze otrzymywałem odpowiedź. Kto pyta, nie błądzi.
Pragnę wolności i szukam jej dniem i nocą. Poznałem, że jest ona w Bogu, a daje On ją sercom skruszonym, pokornym, które przed Nim wyrzekły się woli swojej.
Oto wolność prawdziwa: gdy przebywamy w Bogu.

O POKUCIE

Wielkim jestem grzesznikiem, ale też wielką widziałem miłość i łaskę Chrystusa nade mną. Sądzę według siebie: jeśli mnie Chrystus tak umiłował, to znaczy, że wszystkich grzeszników miłuje tak jak mnie.
Chrystus bardzo nas kocha. Poznałem to dzięki łasce Świętego Ducha, którego Bóg udzielił mi jedynie ze swej dobroci.
Myślałem: „Jestem odrażający i zasługuję na wszelką karę”, a Bóg, zamiast mnie ukarać, dał mi Ducha Świętego.
Wiele doznałem łask od Boga, a za czyny moje powinienem być ukarany już tu, na ziemi, i po śmierci, ale Bóg tak kocha stworzenie swoje, że nawet nie możemy tego sobie wyobrazić.
Wskutek mych grzechów gorszy jestem niż cuchnący pies, ale począłem prosić Boga o przebaczenie i wielce się nade mną ulitował, i dał mi pojąć, że całe życie należy płakać. Taka jest droga Chrystusa. I oto piszę teraz i żal mi tych ludzi, którzy, podobni mnie, są pyszni i dlatego cierpią.
Wszystkie moje grzechy i błędy popełniłem, ponieważ w momencie pokusy i potrzeby nie wezwałem Boga. Teraz nauczyłem się błagać o Bożą łaskę i Bóg chroni mnie, także dzięki modlitwom ojca duchowego.

*

Piszę, bracia, w obliczu Boga mego: upokorzcie serca wasze, a ujrzycie łaskę Chrystusa jeszcze na ziemi i poznacie Stwórcę niebios, a dusza wasza nie będzie mogła nasycić się miłością Jego.
Błagam was: okażcie skruchę i upokorzcie się; uradujcie Chrystusa, Który z upragnieniem, łaskawie czeka na was.
Upokorzcie się, bracia, a Bóg wszystko nam objawi, tak jak miłujący ojciec wszystko objawia dzieciom swoim.
O narody, ze łzami piszę te słowa. Dusza moja chce, byście poznały Boga i kontemplowały łaski Jego i chwałę. Mam siedemdziesiąt dwa lata i wkrótce powinienem umrzeć; piszę wam o łasce Chrystusa, którą dał mi On poznać przez Ducha Świętego. Nie znajduję w sobie niczego dobrego i wiele mam grzechów, ale łaska Boża zgładziła liczne grzechy moje i wiem, że tym, którzy z grzechem walczą, Chrystus daje nie tylko przebaczenie, ale i łaskę Świętego Ducha, który rozwesela duszę i daje jej głęboki i miły spokój.
Chrystus kocha nas bardzo i wzywa do siebie z łaskawością: „Przyjdźcie do Mnie, a dam wam ukojenie. Nie zwlekajcie, pójdźcie do Mnie, z upragnieniem czekam na was, jak na drogie dzieci i dam wam mój pokój i radośni będziecie, a radość wasza będzie wieczna”.
Wszystkie narody, ziemio cała, wzywajmy Boga, a wysłuchaną będzie modlitwa nasza, Chrystus bowiem najbardziej raduje się skruchą ludzi. I wszystkie moce niebios czekają na nas, byśmy i my nasycili się słodyczą Bożej miłości i ujrzeli piękno i dobroć Jego oblicza.
Nie smućcie się, że życie wasze jest trudne. Walczcie tylko z grzechem, kajcie się i proście Boga o pomoc, a da ją wam, bo łaskawy jest i nas kocha.
Jeśli zdarzyło ci się nieszczęście, lub grzech popełniłeś, to nie wpadaj w przygnębienie, ale pamiętaj, że Chrystus patrzy na ciebie łaskawie. Nie dopuszczaj myśli zwątpienia: «Czyż Bóg okaże mi miłosierdzie, jeśli tyle Go urażam?, bowiem Bóg z natury swej jest łaskawy. Z wiarą zwróć się ku Bogu i powiedz jak syn marnotrawny z Ewangelii: „Nie jestem godzien nazywać się Twoim synem”, a zobaczysz, jak miły będziesz Ojcu Niebieskiemu i jaka nieopisana radość zapanuje w duszy twojej.
Proś, a Bóg przebaczy. A kiedy otrzymasz przebaczenie grzechów, to w duszy twej będzie radość i wesele, łaska Świętego Ducha wejdzie do twej duszy i powiesz: „Oto prawdziwa wolność, jest ona w Bogu i od niego pochodzi”.
Pomyśl o tym, jak staniesz na Sądzie Ostatecznym przed Bogiem. Dokąd uciekniesz i gdzie schowasz się przed obliczem Bożym?
Kiedy dusza pamięta o śmierci, to przychodzi pokora i cała dusza oddaje się woli Bożej.
Do czego człowiek przywyknie, to czyni. Jeśli przywyknie do grzechu, to wciąż będzie go do grzechu ciągnąć, a diabeł w tym pomaga; jeśli zaś przyzwyczai się do dobra, to Bóg pomagać będzie w tym swoją łaską. Jeśli przyzwyczaisz się do stałej modlitwy, miłości bliźniego i opłakiwania całego świata, to duszę ciągnąć będzie ku modlitwie, łzom i miłości. Jeśli przyzwyczaisz się dawać jałmużnę, być posłusznym, szczerym podczas spowiedzi, to zawsze tak będziesz czynić i poprzez to znajdziesz wytchnienie w Bogu.
Oto najkrótsza i najprostsza droga do zbawienia: bądź posłuszny, powściągliwy, nie osądzaj, strzeż umysł twój i serce od myśli złych. Myśl o tym, że wszyscy ludzie są dobrzy i że
Bóg ich kocha. Za te pokorne myśli łaska Świętego Ducha zamieszka w tobie i powiesz: „Łaskawy jest Bóg”.
Jeśli natomiast osądzasz, narzekasz, z zamiłowaniem pełnisz swoją wolę, to choćbyś nawet wiele się modlił, to dusza twoja zubożeje i powiesz: „Bóg o mnie zapomniał”. Ale to nie Bóg zapomniał o tobie, lecz ty zapomniałeś, że trzeba się upokorzyć, dlatego łaska Boża nie mieszka w duszy twojej.
– Miłosierny Boże, Ty widzisz upadek mój i boleść moją, ale ja pokornie proszę o łaskę twoją: wylej na mnie grzesznego łaskę Ducha Twego Świętego. Pamięć o niej pociąga umysł mój, bym znów odnalazł miłosierdzie Twoje. Boże, daj mi ducha pokory, bym znów nie utracił łaski Twojej przez wyniosłość moją i bym nie musiał płakać za nią, jak płakał Adam za Rajem i Tobą.
– Czym Ci się odpłacę, Boże? Ty, pełen łaski, wskrzesiłeś duszę moją z grzechów, dałeś mi poznać Twoją miłość ku mnie i serce moje uległo Tobie, wyrywa się nieustannie ku Tobie, bowiem Ty jesteś Światłością moją. Czym Ci się odpłacę, Władyko? Tyś wskrzesił duszę moją, by miłowała Ciebie i bliźniego mego, i wznosiła modlitwę ze łzami.

O POZNANIU BOGA

Nie ma nic droższego nad poznanie Boga i nie ma nic gorszego niż Go nie znać.
Ludzie wysoko cenią ziemską naukę lub to, że znają jakiegoś króla. Cieszą się, jeśli przebywają blisko niego, ale tego, co jest prawdziwe wielkie: to znaczy znać Chrystusa i Jego wolę, nie doceniają.
Kto poznał Chrystusa przez Ducha Świętego, ten staje się do Niego podobny, jak to powiedział św. Jan Teolog: „Będziemy do Niego podobni i ujrzymy Go takim, jakim jest”. I będziemy oglądać chwałę Jego.
Człowiek, który poznał Boga, swego Stwórcę i Ojca Niebieskiego, nie może mieć pokoju na ziemi. Myśli wtedy: „Kiedy stanę przed Chrystusem, to ubłagam łaski Jego dla całego ludu chrześcijańskiego”. I zarazem myśli: „Kiedy ujrzę Jego umiłowane oblicze, to z radości nic nie powiem, bo gdy miłość jest wielka, człowiek nic mówić nie może”. I dalej myśli: „Będę modlić się za cały rodzaj ludzki, żeby wszyscy ludzie powrócili do Boga i znaleźli w Nim pokój, bo miłość Boża chce, by zbawili się wszyscy.”
Dusza, która poznała Boga przez Ducha Świętego, pragnie jedynie Boga, a bogactwo i sławę ziemską ma za nic. Dusza, która nie doświadczyła słodyczy Świętego Ducha, jest próżna i dlatego cieszy się ziemską sławą, bogactwem i władzą.
A kto przywiązany jest do majątku i pieniędzy, ten nigdy nie może mieć czystego umysłu w Bogu, bo w głębinach jego duszy stale tkwi troska, co z nimi zrobić. I jeśli nie skruszy się w sposób czysty i nie będzie żałować, że zasmucił Boga, to umrze żądny bogactwa, nie poznawszy Boga.

*

Są ludzie, którzy mówią, że Boga nie ma. Mówią tak, bo w sercu ich żyje duch pychy, który podsuwa im kłamliwe myśli przeciw Prawdzie i Cerkwi Chrystusowej. Myślą, że są mądrzy, a właściwie nie rozumieją, że myśli te nie pochodzą od nich, a od nieprzyjaciela diabła.
Święci mówią, że widzieli Boga, a niektórzy z braku rozsądku mówią, że Boga nie ma, nigdy Go nie poznawszy, ale nie znaczy to przecież, że Go nie ma. Święci mówią o tym, co rzeczywiście widzieli i poznali. Ponadto, jeśli Boga nie byłoby, to nikt by o Nim na ziemi nawet nie wspomniał. Ludzie jednak chcą żyć według swej woli i dlatego mówią, że Boga nie ma, udowadniając w ten sposób, że Bóg istnieje.
Bóg dał duszy rozum, by poznawała Jego przyjście, miłowała Go i wypełniała Jego wolę.
Oto tajemnica: Są dusze, które poznały Boga. Są dusze, które nie poznały Go, ale wierzą. Są i takie, które nie tylko nie poznały, ale i nie wierzą, a wśród nich są nawet ludzie uczeni. Ale niewiara ich bywa z powodu pychy i krnąbrności duchowej.
Wierzyć, że Bóg istnieje, i znać Boga to dwa różne zjawiska. Wielka to różnica wierzyć tylko, że Bóg jest i poznawać Go poprzez przyrodę lub Pismo Święte, a poznać Boga przez Ducha Świętego.
Wielu filozofów i uczonych doszło do wiary w istnienie Boga, ale Boga nie poznało.
Wierzyć w Boga jest rzeczą dobrą, ale znać Boga to szczęście jeszcze większe.
Jeśli ludzie poznaliby Boga, wtedy wszyscy zmieniliby się: bogaci wzgardziliby bogactwami swymi, uczeni – nauką swoją, zarządcy – chwałą i władzą. Wszyscy upokorzyliby się i żyli w pokoju wielkim i miłości, a na ziemi byłaby wielka radość.
Wielka jest różnica pomiędzy najzwyklejszym człowiekiem, który przez Świętego Ducha poznał Boga, a człowiekiem, choćby i bardzo wielkim, który łaski Świętego Ducha nie poznał.
Jeśli każda dusza poznałaby Boga, gdyby wiedziała, jak bardzo On nas kocha, to nikt nie tylko nie wpadłby w rozpacz, ale nawet nigdy by nie narzekał.
Wielu świętych męczenników podczas prześladowań i cierpień poznało Boga i doświadczyło na sobie pomocy Jego.
Kto opisze radość płynącą z poznania Boga i nienasyconego dążenia ku Niemu dniem i nocą? Jakże nam dobrze, jakże jesteśmy szczęśliwi my, chrześcijanie prawosławni, którzy w Cerkwi poznajemy Chrystusa i otrzymujemy łaskę Jego.
Apostoł Paweł, dopóki nie znał Chrystusa, prześladował Go i Jego wyznawców, ale gdy poznał, to opłynął całą zamieszkaną ziemię, głosząc Chrystusa.

*

Dusza, która poznała Boga, nie lęka się niczego, prócz grzechu, a zwłaszcza grzechu pychy. Wie ona, że Chrystus kocha nas, a jeśli Bóg nas miłuje, to czego się mamy bać?
Dusza, gdy pozna Boga, nieustannie dziwi się miłosierdziu Bożemu oraz majestatowi i potędze Boga.
Duszy pysznej Bóg się nie objawia. Dusza wyniosła, choćby przestudiowała wszystkie księgi religijne, nigdy nie pozna Boga, bo jej pycha nie pozwala zamieszkać w niej łasce Świętego Ducha, a Boga poznaje się tylko przez Ducha Świętego.
Bóg objawia się poprzez Ducha Świętego tylko prawowiernym, pokornym ludziom. Jeśli nie upokorzymy się, to Boga nie poznamy. Pokora jest światłem, w którym możemy ujrzeć Boga – Światłość, zgodnie ze słowami doksologii wielkiej „W Twojej światłości oglądamy Światłość”.
Jeśli pragniesz poznać Boga, to w końcu upokórz się, bądź posłuszny i powściągliwy we wszystkim, ukochaj prawdę, a Bóg na pewno pozwoli ci poznać Siebie przez Ducha Świętego. Wtedy doświadczysz, czym jest miłość ku Bogu i czym jest miłość Boża ku człowiekowi. A im doskonalsza miłość, tym doskonalsze poznanie.
A kiedy Bóg cię oświeci, wtedy dusza twoja poczuje obecność Stwórcy, poczuje, że Chrystus przebaczył grzechy i kocha ją. Poznasz to poprzez doświadczenie, i łaska Świętego Ducha świadczyć będzie w duszy twojej o zbawieniu, a ty będziesz chciał ogłosić światu: Jak bardzo Bóg kocha nas.

*

Większości ludzi Bóg nie pozwala poznać siebie z powodu wyniosłości ich umysłu, a oni wciąż myślą, że wiedzą wiele. Cóż jednak warta jest ich wiedza, jeśli nie znają swego Stwórcy i Boga, nie znają łaski Świętego Ducha.
Człowiek pyszny wszystko chce poznać umysłem swoim lub poprzez naukę, ale Boga nie udaje mu się poznać, bowiem Bóg objawia się tylko duszom pokornym. Ukazuje im swoje dzieła, niepojęte dla naszego umysłu, objawione przez Ducha Świętego.
Samym rozumem można poznać tylko to, co ziemskie, a i to częściowo; Boga oraz to, co niebieskie, poznaje się przez Ducha Świętego.
Kto chce Boga poznać umysłem swoim, poprzez naukę, ten wpadł w zasadzkę nieprzyjaciela. Żeby oglądać Boże tajemnice, trzeba gorliwie prosić Boga o ducha pokory, a wtedy poznamy je poprzez Ducha Świętego.
Jeśli bylibyśmy pokorni, to Bóg ze względu na swą miłość objawiłby nam, ukazał wszelkie tajemnice, ale nasza bieda w tym, żeśmy niepokorni i pyszni, i wynosimy się z byle powodu, męcząc w ten sposób siebie i innych.
Jakaż to dla nas radość: Chrystus nie tylko wybacza grzechy, ale pozwala duszy poznać Siebie, gdy ta się upokorzy. Każdy człowiek, nawet ostatni biedaczyna, może upokorzyć się i poznać Boga dzięki łasce Świętego Ducha. Nie potrzeba ani pieniędzy, ani majątku, żeby poznać Boga. Jedna tylko pokora jest potrzebna.
Bracia, czytajcie więcej Ewangelię, Dzieje Apostolskie czytajcie o życiu i czynach świętych Ojców oraz ich pouczenia, bowiem w ten sposób dusza poznaje Boga i przybliża się do swego Stwórcy.

Niewiara bywa z powodu pychy. Temu, kto nie wierzy, daję taką radę: niech się modli: „Boże, jeśli istniejesz, oświeć mnie, a służyć Ci będę całym sercem i duszą”. Nie należy mówić: „Boże, jeśli jesteś, to mnie ukarz”, bo jeśli kara przyjdzie, to może nie znajdziesz siły, by błogosławić Boga i kajać się.
– Boże, pozwól mi wylewać łzy za siebie i za świat cały, aby ludy poznały Ciebie i żyły z Tobą. Władco, zechciej udzielić nam daru pokory, byśmy pojęli chwałę Twoją.

O MIŁOŚCI BOŻEJ

Z prochu ziemi stworzył Bóg człowieka, ale kocha nas jak rodzone dzieci i czeka na nas z upragnieniem Chrystus umiłował nas do tego stopnia, że wcielił się dla nas, przelał za nas Najświętszą Krew swoją, by stała się dla nas napojem życia, i dał nam Przeczyste Ciało swoje ku naszemu prze-bóstwieniu. Tak, dzięki Ciału Jego i Krwi, staliśmy się dziećmi Jego podobnymi do wcielonego Chrystusa Boga, jak rodzone dzieci podobne są do ojca swego, niezależnie od wieku, a Duch Boży świadczy duchowi naszemu, że przebywać z Nim będziemy wiecznie.
Bóg kocha nas jak dzieci swoje, a miłość Jego większa jest niż miłość matki, bo nawet matka zapomnieć może o swym dziecku, a Bóg nigdy o nas nie zapomina.
Chrystus kocha nas i łagodnie bez wyrzutów przyjmuje pokutnika, jak bez wyrzutów przyjął ewangeliczny ojciec swego syna marnotrawnego. Polecił dać mu nowe szaty, na rękę pierścień drogocenny, na stopy obuwie, na dodatek zabić utuczone cielę i radować się. Wszystko to uczynił bez wyrzutów.
Chrystus nieustannie wzywa nas ku sobie: „Przyjdźcie do Mnie, a znajdziecie odpoczynek”. Karmi nas swym Przeczystym Ciałem i Krwią, łaskawie wychowuje nas poprzez swoje Słowo i Ducha Świętego. On odsłonił nam tajemnice, żyje w nas i w sakramentach Cerkwi, prowadząc nas tam, gdzie będziemy oglądali Jego chwałę, ale każdy ujrzy ją na miarę swojej doskonałości.

*

Niektórzy tracą nadzieję myśląc, że Chrystus nie przebaczy im grzechów, ale myśl taka pochodzi od nieprzyjaciela-diabła. Bóg jest tak bardzo łaskawy i dobry, że nie możemy tego pojąć.
Adam utracił raj pierwotny i płacząc szukał go i Boga. A Bóg przez miłość swoją przejawioną na Krzyżu dał mu Raj inny, lepszy od poprzedniego, bo na niebiosach pełnych światłości Przenajświętszej Trójcy. Cóż damy Bogu za Jego miłość ku nam?
Człowiek gardzi i brzydzi się bratem swoim, takimże człowiekiem jak i on sam, gdy ten biedny jest lub nieczysty, a Chrystus, jak miłująca matka swemu dziecku, wszystko nam przebacza i nie brzydzi się żadnym pokutę czyniącym grzesznikiem, a nawet daje mu dar Świętego Ducha.
Pewnego razu pomyślałem: nie mam ochoty umierać. I powiedziałem: :Boże, widzisz serce moje: nie chce mi się umierać, pomimo że dusza moja Cię poznała”. I usłyszałem w duszy odpowiedź: „to dlatego, że mało Mnie kochasz”. Rzeczywiście mało kocham Boga.

*

Chrystus przebywa razem z nami – czyż można sobie czegoś więcej życzyć? Bóg stworzył człowieka, by wiecznie żył z Nim
i był szczęśliwy, żebyśmy byli z Nim i w Nim. Chrystus jest naszą radością i weselem.
Bóg jest tak blisko nas, bliżej niż powietrze, którym oddychamy. Powietrze przenika do wnętrza naszego ciała i dochodzi do serca, a Bóg żyje w samym sercu człowieka. Oto nasza radość: Bóg jest z nami i w nas. Czy wszyscy to wiedzą? Niestety, nie wszyscy, bo tylko ci, którzy upokorzyli się przed Bogiem i wyrzekli się swojej woli, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a przebywa tylko w sercu pokornym.
Chrystus, choć miłosierny, za pychę nęka duszę, głodem, nie dając jej łaski, dopóki nie nauczy się ona pokory.
Chrystus kocha nas tak bardzo, że sami siebie tak kochać nie możemy. Zasmucona dusza myśli jednak, że Bóg o niej zapomniał i patrzeć na nią nie chce; cierpi zatem dusza i męczy się. Tymczasem nie jest tak, bracia. Chrystus kocha nas nieskończenie; nie chce, by dusza była przygnębiona i niepewna swego zbawienia. Uwierz mocno, że cierpimy, dopóki się nie upokorzymy; gdy tylko staniemy się pokornymi, kończą się smutki, bo Duch Święty w zamian za pokorę obwieszcza duszy, że jest zbawiona.
Na przykładzie rozsądnego rozbójnika i syna marnotrawnego Chrystus pokazał nam, że z miłością wychodzi na spotkanie każdego grzesznika okazującego skruchę. Upadły człowiek oczyszcza się poprzez skruchę i pokutę, odnawia się dzięki łasce Świętego Ducha i we wszystkim staje się podobny do Chrystusa. Tak wielka jest dobroć Boża wobec nas.
Takie jest miłosierdzie Boże względem człowieka: porzucił człowiek grzech i upokorzył się przed Bogiem, a Bóg łaskawie mu wszystko przebacza i daje łaskę Świętego Ducha, i siłę przezwyciężenia grzechu.
Za co Chrystus kocha nas tak bardzo? Przecież grzeszni jesteśmy, a cały świat leży w mocy złego, jak mówi św. Jan Teolog (1J 5,19). Kocha nas, bowiem Bóg jest miłością i miłuje stworzenie swoje.
Miłość zawsze zachowuje siłę, niezależnie od upływu czasu. Niektórzy uważają, że Bóg cierpiał z miłości ku człowiekowi, ale ponieważ miłości tej w duszy swej nie znajdują, to wydaje się im, że to wszystko należy do przeszłości. Kiedy jednak dusza poznaje przez Ducha Świętego Bożą miłość, wtedy wyraźnie czuje, że Bóg jest dla nas Ojcem, najprawdziwszym, najbliższym, najdroższym, najlepszym i nie ma szczęścia większego, jak kochać Boga całym umysłem i sercem, duszą całą, jak przykazał Chrystus, a bliźniego swego jak siebie samego. I kiedy miłość ta jest w duszy, wtedy duszę raduje wszystko, a kiedy tracisz ją, to człowiek nie znajduje pokoju, wpada w beznadziejność, wini innych, a nie rozumie, że sam jest winien. Stracił miłość ku Bogu, bowiem osądził lub znienawidził brata.
Całe niebo dziwi się Wcieleniu Chrystusa: Jakże to On, Bóg Najwyższy, przyszedł na ziemię zbawić nas grzesznych i przez mękę swoją darował nam zbawienie?
Jeśli Miłosierny Bóg cierpiał, by posłać na ziemię Ducha Świętego od Ojca pochodzącego i jeśli dał nam Ciało swoje i Krew, to oczywiste, że da nam także wszystko pozostałe, co nam jest potrzebne ku zbawieniu. Oddajmy się woli Bożej, a wtedy ujrzymy na sobie Opatrzność Bożą.
Wielki i niepojętny jest Bóg nasz, ale dla nas umniejszył się tak, byśmy mogli poznać Go i miłować, byśmy żyli na niebiosach i oglądali chwałę Jego. Swoim wybranym Bóg daje łaskę tak wielką, że ogarniają oni miłością swoją ziemię całą, a dusza ich płonie pragnieniem, by wszyscy ludzie zbawili się i oglądali chwałę Bożą.

*

Duszy, którą Bóg umiłował, daje On dar żalu i współczucia, by żal jej było ludzi i modliła się ona za nich ze łzami. Boża
miłość chce, by wszyscy ludzie nawrócili się i zostali zbawieni.
Dusza, która poznała słodycz Świętego Ducha, życzy tego wszystkim, bowiem łaska Boża nie pozwala duszy być samolubną.
Kto poznał Bożą miłość, ten kocha cały świat i nigdy nie narzeka na swój los, bo przemijający smutek, przyjęty dobrowolnie ze względu na Boga, przynosi radość wieczną.
Kiedy zabierają ci majątek, oddaj go, bo miłość Boża zawieść nie może. Wielu książąt i władców zostawiło swe trony, poznawszy miłość Bożą. Miłość Chrystusa gorąca jest. Kiedy Duch Święty zstąpił na Apostołów, to przez doświadczenie poznali, czym jest miłość Boża i miłość ku człowiekowi. Napełnieni miłością obeszli świat cały, a duch ich pragnął, by wszyscy ludzie poznali Boga.
Kiedy dusza znajduje się w Bożej miłości, jakże wtedy wszystko dobrze idzie, jakże wszystko miłe jest i radosne. Ale nawet jeśli obecna jest miłość Boża, to zdarzają się pokusy, a im większa miłość, tym większa troska o jej utrzymanie i możliwość pokus. Matka Boża nigdy nie zgrzeszyła nawet złą myślą, nigdy nie opuściła Ją łaska, ale i Ona miała wielkie zmartwienie. Kiedy stała pod krzyżem, to ból Jej był bez miary. Jeśli pozostała żywa, to dlatego, że dodała Jej sił łaska Świętego Ducha.

*

Dusza grzeszna, nie znając Boga, boi się śmierci. Myśli, że Bóg grzechów jej nie przebaczy, ale Bóg nie tylko przebacza, ale jeszcze cieszy się nawróceniem grzesznika. I gdy dusza pozna Boga, zdziwiona i mile zaskoczona mówi: „Jakiegoż Boga mamy”.
Po utracie Raju pierwotnego, w Raju nowym, wiecznym, drzewem życia jest sam Chrystus. Dostępny jest dla wszystkich i cały świat może się Nim pożywić i nasycić Duchem Świętym.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii święty i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.